małe szczęścia
maj 10, 2008 @ 7:16 pm (1)
Naprawdę jestem szczęśliwa… wiem, że to chwila ale teraz właśnie jest, mała, drobna, niepozorna… jest we mnie… kreśli uśmiech, nadaje błysk zielono brązowym oczom… dodaje siły… Kolejny raz nabieram pewności, że człowiek realizuje się tak naprawdę, bez stwarzania pozorów, bez pozy, tylko poprzez drugiego człowieka. Nie można osiągnąć pełni szczęścia choć na chwilę w samotności… w odosobnieniu, bez akceptacji i zrozumienia… nawet z wypchanym portfelem. A moje małe szczęście… pomogłam… udało się, choć miałam chwile zwątpienie i złościłam się na samą siebie, że moje emocje są nieadekwatne do sytuacji, że zaangażowanie ponad miarę… ale nie potrafię inaczej.
Dzisiaj pracowałam w ogródku. Pieliłam, siałam kolejne roślinki. Zasadziłam kwiaty na tarasie… bordowo białe, ale jak się nazywają…J nie wiem. Lubię to robić choć efekty raczej marne osiągam ale ta praca pozwala odpoczywać myślom. To coś niesamowitego. Wyrywasz roślinki… zwane chwastami… kolejna, jeszcze jedna… o jak fajnie wyszła z całym korzeniem… a czy to też chwast czy może te kwiaty, które zasiałam wcześniej… Wbijam widły… przerzucam ziemię… która na krótkim odcinku jest twarda, gliniasta… grabię cały zagonek odebrany dzikiej trawie z posiadania aby za chwilę coś posiać… podlewam… jeszcze tutaj… tu więcej bo dopiero posadziłam, tu też bo świeżo posiane… jeszcze słoneczniki pod płotem… i choć kręgosłup daje się we znaki, pot okleja ciało i czuję fizyczne zmęczenie… jestem odprężona, wolna, zadowolona.

